Trzydniowa wycieczka klas czwartych do Kazimierza Dolnego i okolic (04.06-06.06)

Dzień pierwszy.
Dzisiejszy dzień był pełen wrażeń i emocji. O zawrót głowy przyprawiała nas wizyta na Farmie Iluzji. Zgubiliśmy się w Labiryncie Luster. Straciliśmy orientację w Tunelu. Chętnie korzystaliśmy z Zakręciołka. Weszliśmy do Latającej Chaty Tajemnic. Usiłowaliśmy „wspiąć się” na Małpie Drzewo. Potem uzupełniliśmy siły, jedząc obiad na świeżym powietrzu. Po zakupieniu pamiątek wyruszyliśmy ku dalszej przygodzie. Odwiedziliśmy Lublin i pijalnię czekolady E.Wedla. Podczas warsztatów poznaliśmy wiele ciekawostek na temat czekolady.Nasze buzie uśmiechały się od ucha do ucha, gdy kosztowaliśmy tego smakołyku. Po dawce wiedzy z ochotą przystąpiliśmy do ozdabiania torcików. Następnie przejechaliśmy do miejsca zakwaterowania. Sprawnie rozlokowaliśmy się w pokojach i po obiadokolacji kontynuowaliśmy zabawę w basenie. A niektórzy grali w piłkę, skakali na skakance na świeżym powietrzu. Tak miło i przyjemnie upłynął nam pierwszy dzień wycieczki.


Wczesnym rankiem obudził nas wschód słońca. Po śniadaniu wyruszyliśmy do Kazimierza Dolnego. Tam czekała na nas ciekawa gra miejska. Z ochotą podjęliśmy rywalizacji między grupami. Poznając historię malowniczego miasteczka, rozwiązywaliśmy zagadki i szarady. Zwiedziliśmy zamek, wspięliśmy się na basztę. Z przyjemnością chłodziliśmy się, płynąc statkiem po Wiśle. Nie obyło się bez lodów – smakowały znakomicie! Następnie wdrapaliśmy się na Wzgórze Trzech Krzyży. Przed naszymi oczami ukazała się piękna panorama. Zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia. Gdy zeszliśmy z góry, czekała na nas przejażdżka meleksami po okolicy. Zajrzeliśmy także do jednego z wąwozów. A wieczorem wniebogłosy śpiewaliśmy przy ognisku.


Dzień trzeci.
Dzisiaj poranek nas zaskoczył. Spaliśmy jak susły. Potem przyszedł czas na obfite śniadanie i żmudne pakowanie. Z nowymi siłami o 9.00 wyruszyliśmy do Janowca. Zwiedzaliśmy zamek. Podziwialiśmy widoki. Następnie udaliśmy się do Czarnolasu.Byliśmy w Muzeum Jana Kochanowskiego. Odpoczywaliśmy w cieniu rozłożystych lip. Niektórzy chcieli usiąść na legendarnym kamieniu z czasów poety, bo znali jego niezwykłą cechę – jeśli ktoś choć na chwilkę na nim przysiądzie, zostanie natchniony weną poetycką.Czas upłynął nam szybko- za szybko. Nim się obejrzeliśmy, wracaliśmy do domu, ale pełni nowych wrażeń i przeżyć. Sympatycznie spędziliśmy wspólnie czas. Nawiązaliśmy nowe znajomości i przyjaźnie. Świetnie się bawiliśmy! Już planujemy kolejne wycieczki!


